Szachy – To one nauczyły mnie przegrywać

 

Szachy

Szachy nauczyły mnie wielu rzeczy w życiu, ale przede wszystkim nauczyły mnie przegrywać. To niezwykle ważna zaleta szachów. Uczą, że w życiu można przegrać i…nadal żyć, działać, pracować, planować nowe przedsięwzięcia.

Szachy w roku 2017

Rok 2017 skłania się ku końcowi. To dobry czas na podsumowanie roku, zrobienie bilansu tego co się udało zrealizować, a co nie. Co było dobre, a co zdecydowanie do poprawy.
Jednak w zestawieniu rzeczy dobrych do tego co się nie udało to jak konfrontować ze sobą notkę do szkolnej gazetki z sagą opisaną w grubych tomach :P.

Dlatego daruję sobie i Tobie drogi czytelniku tysiąca słów o smutnej historii jak to „znowu w życiu mi nie wyszło”. Skupie się jedynie na jednym aspekcie, na wynikach i srogiej lekcji gdzie szachy nauczyły mnie przegrywać 😀

Choć szachowy rok w moim wykonaniu może konkurować z całą resztą planów, o to kto wypadł słabiej… to mimo tego, są też pozytywy, dzięki którym sytuacja nie jest aż tak beznadziejna :P. W tym roku rozegrałem chyba więcej turniejów niż przez ostatnią dekadę.  Choć wyniki były poniżej oczekiwań to sam fakt uczestnictwa jest dobrą oznaką na przyszłość. Ale po kolei.

W puli turniejów o których warto wspomnieć na pewno znajdzie się IV turniej Przyjaźni Polsko – Węgierskiej z którego krótką relację wideo możesz zobaczyć tutaj. To już mój 3 turniej z tego cyklu i każdy kolejny rok lepszy od poprzedniego. Może w X edycji uda mi się dojść do jakiegoś zacnego miejsca :P.

Do większych turniejów, nie tylko pod względem liczebności ludzi, ale także prestiżu można zaliczyć dwa turnie w formule CLASSIC, VIII Międzynarodowe Mistrzostwa Krakowa oraz XVII Międzynarodowy Festiwal Szachowy im. Mieczysława Najdorfa w Warszawie. A także dwa duże turnieje w formule RAPID oraz BLITZ w połowie grudnia czyli Mistrzostwa Europy w Szachach Szybkich i Błyskawicznych w Katowickim Spodku.

 

Jak wspomniałem wcześniej, wyniki nie były powalające, zwłaszcza te z turniejów klasycznych z Krakowa oraz Warszawy. Zwłaszcza ich mi najbardziej szkoda. Liczyłem na dobre wyniki i przybliżenie się do celów szachowych jakie sobie postawiłem. Ugranie co najmniej tytułu IM (International Master) oraz przekroczenie rankingu FIDE 2500 ELO.

Niestety zamiast zysków do rankingu i dobrych lokat w tabeli końcowej, zanotowałem dużą stratę w rankingu bo aż 148pkt elo! i słabe miejsca w turniejach. 3/7 pkt i 49/67 miejsce (spadek o 14 miejsc względem startowego 35 miejsca) w Krakowie. Oraz 2/9 pkt i 167/178 miejsce (spadek o 33 miejsca względem startowego 134 miejsca) w Warszawie. Dużo poniżej oczekiwań… trening i przygotowanie było niewystarczające, a przeciwnicy po prostu byli lepsi.

 

W Mistrzostwach Europy w Szachach szybkich i błyskawicznych nie miałem specjalnych oczekiwań. To turniej na bardzo wysokim poziomie, w dodatku brało w nim ponad 1300 osób w każdym z nich. Tak więc konkurencja ogromna i bardzo mocna. Moim skromnym celem na te turnieje było zrobić połowę punktów z możliwych. I to prawie się udało, prawie ponieważ w jednym jak i w drugim turnieju zabrakło mi zaledwie 0.5pkt. Do swojego celu ½ punktów do zdobycia :D. W blitzu (temp 3min + 2s) zdobyłem 10.5/22 pkt a w Rapidzie (tempo 15min + 10s) ugrałem 5/11 pkt.

 

Szachy są srogim nauczycielem.

Podsumowując rok 2017 pod względem szachów wnioski są brutalnie okrutne. Ten rok był w moim wykonaniu bardzo słaby. Cele które obrałem oddaliły się bardzo mocno i rzeczywistość z przeciwnikami na czele mocno sprowadzili mnie na ziemie. Uświadamiając jak bardzo zostałem w tyle i ile pracy mnie czeka aby w ogóle wrócić do formy z przed czasów kiedy regularnie grałem w królewską grę.

Jednak tego „szachowego roku” nie mogę całkowicie spisać na straty.  Nie tylko ze względu na częstszy udział w turniejach ale także na fakt, że i mnie szachy nauczyły tego samego o czym powiedział kiedyś genialny Polski Arcymistrz Mieczysław Najdorf.

Szachy nauczyły mnie wielu rzeczy w życiu, ale przede wszystkim nauczyły mnie przegrywać. To niezwykle ważna zaleta szachów. Uczą, że w życiu można przegrać i…nadal żyć, działać, pracować, planować nowe przedsięwzięcia.

by Miguel Najdorf

 

Szachy, poza wieloma korzyściami, które oferują, uczą także pokory i tego, że nawet wiele porażek niczego jeszcze nie przekreśla. Są dobrym materiałem do analizy, wyciągnięcia wniosków i zrobienia postępów. Nawet najlepsi na świecie wielokrotnie odnosili porażki w drodze na szczyt. Jak np. sam legendarny Rosyjski Arcymistrz Garry Kasparov który notabene wrócił z szachowej emerytury!

Cytując klasyka filmowego „Poranek Kojota” „Pamiętaj, że każda klęska jest nawozem sukcesu, nie pozwól żeby zawładnęły Tobą drobiazgi…” 😀

 

Nie pozostaje nic innego jak przełknąć gorycz porażki, wyciągnąć wnioski i nastawić się bojowo i optymistycznie na kolejne lata 😀

A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że tą uniwersalną radę można zastosować także w codziennym życiu i w każdym jego aspekcie 🙂

PS: Jako ciekawostkę dodam, że podczas ME w szachach szybkich i błyskawicznych 2017 w Katowicach odbywała się próba bicia rekordu Guinnessa na najdłuższy maraton szachowy :D.  Panowie Jacek Gajewski oraz Wojciech Waruga dokonali tego! Pobili rekord grając ze sobą przez ponad 50h i rozgrywając ze sobą 550 partii w systemie blitz (tempo: 3min + 2s), a wynik końcowy to [259,5 : 254,5]  z wygraną Jacka Gajewskiego.

Znów nasuwa się cytat z innego Polskiego klasyka filmowego „Kilerów dwóch”
„Mają rozmach ….” 😀

 

You may also like...

1 Response

  1. Tajemniczy Czytelnik pisze:

    Fantastyczne teksty ! Czekam na więcej niestety od roku żadnego nowego wpisu…

    Czekam na więcej znakomitych treści!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *